sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 1

Witajcie ! wiem, jestem okropna. Miałam dodać rozdział już tydzień temu... Niestety, szkoła mnie wzywała. Ale w nagrodę postaram się jutro dodać kolejny, aby się jakoś zrehabilitować ! Dziękuję za te 2 cudowne komentarze, za wyświetlenia, które pokazują mi, że jednak ktoś jest, kto czyta moje wypociny. Szczególnie dziękuję stronom : To-jest-leviosa-a-nie-leviosaa/ , Severus.Tobiasz.Snape , JesteCzarodzieje , i innym, którzy w jakiś sposób udostępnili adres mojego bloga, ale nie poinformowali mnie o tym. Zapraszam o czytania. Za błędy przepraszam, nie krytykujcie zbyt mocno. 

*************

- babciu, ja przepraszam, że nie pisałam,że Cię nie odwiedzałam. Ona jest potworem - dziewczyna zalewała się łzami. 
- już dobrze, nie płacz kochanie - Anastazja pocieszała ją. - Chodź do środka, napijesz się herbaty, rozpakujesz się. Twój pokój już na Ciebie czeka 
Alectra uśmiechnęła się i weszła do salonu. Dom nie był za duży, ani za mały. Był przytulny. Nie, to co ich dwór we Włoszech. Voldemort zapewnił im bogactwo do końca życia, ale dziewczyna z tego nie korzystała. Usiadła na kanapie i czekała na babcie. Cieszyła się, że kobieta jej nie odrzuciła po tym wszystkim.
- kochanie, nie bedę pytać. poczekam,aż sama będziesz chciała mi o tym opowiedzieć. niedługo idziemy spać, ponieważ jutro idziemy na Pokątną ! trzeba Cię wyposażyć - babcia dziewczyny uśmiechnęła się
- dziękuję babciu za wszystko. chodźmy na górę - Alectra wstała i pognała na górę do swojego pokoju. Był przytulny, w kolorze maliny połączonej z bielą, było wielkie łoże z pościelą w kolorze czerwieni, na przeciwko łóżka stała wielka, drewniana komoda połączona z szafą. Na przeciwko drzwi było okno z balkonem, na którym stał fotel. Alectra wyjrzała przez okno. To nie był ten sam widok, który widziała codziennie w swoim pokoju we Włoszech. Dziewczyna westchnęła i odwróciła się aby zacząć się rozpakowywać.
- dobranoc moje dziecko. do zobaczenia jutro. - babcia dziewczyny ucałowala ją w czoło i wyszła zamykając cicho drzwi. Alectra zaczęła się wypakowywać. Ubrania szybko zawisły w szafie, zdjęcia były porozstawiane praktycznie wszędzie. Po dwóch godzinach, zmęczona dziewczyna wzięła swoją piżamę i poszła do łazienki. Po relaksacyjnej kąpieli postanowiła wysłać sowe dla ojca, żeby się nie martwił. Alectra wróciła do pokoju, napisała kilka słow i przywołała sowę babci, Patrasa.
- do mojego ojca, do Włoch.
Przez dłuższą chwilę Alectra patrzyła na oddalającą się sylwetkę sowy a następnie położyła się do łóżka. To będzie inne życie. Lepsze.


**********


Tego dnia Alectra wcześnie się obudziła. Szybko wykonała poranną toaletę, wskoczyła w ubrania i pobiegła na dół. Gdy weszła do kuchnii poczuła zapach naleśników.
- cześć babciu, jak pięknie pachnie !
- dzień dobry, moje słońce, dobrze sie spało? od razu po śniadaniu ruszamy ! - babcia Alectry podstawiła pod nos dziewczyny talerz z naleśnikami. Po skończonym posiłku obie panie teleportowały się do Dziurawego Kotła a następnie poszły na Pokątną. Chodziły chyba ze 3 godziny i wykupiły pół pokątnej. 
- kochanie, wskocze tylko do sklepu pani Burgas, dawno u niej nie byłam, a i kupie kilka ziółek.
- dobrze babciu. - odpowiedziała dziewczyna i zaczęła się rozglądać po Pokątnej. W kawiarence zobaczyła grupke przyjaciół,którzy siedzieli i śmieli się do łez.
Potter i jego przyjaciele.
- ehh, też chciałabym mieć tylu przyjaciół. - powiedziała po cichu dziewczyna.
Nagle zobaczyła jak ktoś szarpie młodą kobietę. Szybko do niej podbiegła z różdżką w pogotowiu, ale napastnik szybko uciekł widząc Alectrę.
- nic się pani nie stało? coś panią boli? - dziewczyna wyciągnęła rękę do kobiety i pomogła jej wstać.
-  nie, dziękuję bardzo za pomoc. - kobieta uśmiechnęła się i zaczeła otrzepywać swoją suknie.
- mamo, nigdy nie można zostawić Cię samej, zawsze wpakujesz się w jakieś kłopoty ! - Alectra odwróciła się i ujrzała wysokiego blondyna, który zdawał się do niej uśmiechać.
- dziękuję za pomoc mojej mamie - uśmiechnął się nonszalancko chłopak.
- nie ma problemu, jestem Alectra Toothey - wyciągnęła rękę do chłopaka

- Toothey? Siostrzenica Voldemorta? - chłopak zrobił zdziwione oczy ale za chwile uśmiechnął się i uścinął jej rękę - a ja nazywam się Draco Malfoy...

3 komentarze:

  1. Dość sporo literówek, ale jedno sprawdzenie rozdziału więcej i notka cudowna.
    Brakuje mi tu troszku przecinków i dłuższych opisów, o tak, ich nigdy nie za wiele.
    Oczywiście nie miałabym nic przeciwko Alectrze i Draconie razem B|
    Bardzo, bardzo ciekawie się zaczyna, pomimo tego że rozdziały na razie są krótkie i posiadają jakieś tam błędy, ale to da się naprawić!
    Dodaję do obserwowanych i czekam na następny rozdział z niecierpliwością:)
    A Ciebie zapraszam na kolejny post u mnie:
    http://embroiledlove-dramione.blogspot.com/2014/07/30-w-marcu-jak-w-garcu.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I byłoby przyjemnie, gdybyś dodała dodatek umożliwiający dodanie Twojego bloga do obserwowanych, bo napisałam, że dodaję Cię do obserwowanych, a nie dodaję bo zakumałam, że tego nie maXD

      Usuń
  2. okej, jasne, wieczorkiem bedzie ! rozdziały nie sa betowane, ponieważ nie mam swojej bety. to byly rozdziały pisane na szybko, nawet ich nie przejrzałam dokladnie. postaram sie poprawić ! dziekuje za opinie :)

    OdpowiedzUsuń